Wpis opublikowano 20 marca 2010 o 2:11 i zapisano w następujących kategoriach: Internet. Możesz śledzić komentarze przez RSS. Nie możesz ani komentować, ani używać trackbacków.


Prowadzenie bloga
Muszę przyznać, że jestem zaskoczony kierunkiem w jakim poszedł rozwój Internetu. Jakieś pięć lat temu bardzo popularne było prowadzenie stron tzw. społecznościowych. Darmowe cms-y php-nuke, post-nuke, mambo pozwalały na skupianie ludzi pracujących wspólnie nad witryną. Jedni robili zdjecia, inni kodowali, jeszcze inni byli tekstwriterami. Teraz najpopularniejszym sposobem prowadzenia witryny jest blog - nad pracą wspólną wygrał indywidualizm.
Wielka popularność blogowania wynika, moim zdaniem, z tego, że ludzie po prostu lubią pisać. Bardzo często w blogach możemy znaleźć odzwierciedlenie zniżek nastroju autora. Ludzie wolą podzielić się swoimi kłopotami z anonimową społecznością sieciowych czytelników niż z realnymi przyjaciółmi. Blogi są pełne amatorskich wierszy, wyznań miłosnych, relacji z porażek sercowych. Generalnie znajdują się tam takie treści, które kiedyś znajdowały się w prywatnych pamiętnikach nikomu nigdy nie ujawnianych.
Kompletnie odmiennym typem blogowania są blogi zawierające specjalistyczne artykuły. Najczęściej takie blogi są prowadzone przez analityków finansowych, programistów, czy polityków. Często można tam znaleźć bardzo ciekawe artykuły. Niemniej jednak dotarcie do takich treści raczej odbywać się musi w modelu za autorem, a nie za treścią. Uważam, że taki typ blogowania jest jedną z niewielu cywilizacyjnie pozytywnych stron tak szybkiego rozwoju sieci. Autorzy takich fachowych artykułów nie muszą się przebijać przez komitety redakcyjne magazynów i cenzorów.
Jeden z moich kolegów prowadzi np. bloga, w którym pokazuje zdjęcia ptaków. Zdjęcia te robi aparatem Nikon D5000 albo Sony a350 żony. Nie jest wcale znanym fotografem, a jego zdjęcia cieszą się wielką popularnością. Lokalni ornitolodzy mają go za wielki autorytet, którym w tej dziedzinie na skalę gminy rzeczywiście jest. A blog pomaga mu dowieść tylko ten fakt. Zaglądałem na tego jego bloga i rzeczywiście była to interesująca lektura. Wygląda na to, że kończy się monopol wydawnictw i edytorów-cenzorów.
